• Urszula Opyrchał

Godność w obliczu śmierci

Wielki Piątek to wspaniały dzień dla rozważań dotyczących życia i śmierci. Potraktujmy Ewangelie jako teksty edukacyjne, które mają ujawniać różne sytuacje z życia człowieka, bez względu na to, czy opisują historyczne wydarzenia, czy też nie. Jedną z bardzo ważnych sytuacji, z którą każdy z nas wcześniej czy później się zetknie, jest śmierć.


Fot. Miejska Pustelniczka ©

Jedną z cech wyróżniających boskość i boski stan umysłu w wielu tradycjach religijnych jest życie. W Ewangelii Jana (J 14,6) zapisano następujące słowa Jezusa:

Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.

Także cuda, których dokonywał Jezus można interpretować jako znaki bożej obecności. W opisie wskrzeszenia Łazarza widoczny jest znak bożej obecności, jakim jest życie: skoro obecna jest boskość (tutaj rozumiana jako życie), to nie może być jednocześnie obecna śmierć. Odwrotną sytuację mamy w tekstach Mateusza (27, 46) i Marka (15,34) opisujących śmierć Jezusa. W ich zapisach czytamy, że Jezus przed śmiercią przywołał fragment Psalmu 22:

Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?

Z pewnego punktu widzenia możemy powiedzieć, że generalnie w tekstach ewangelicznych działanie Jezusa ukazuje boskość, czyli to, co to znaczy ukazywać doskonały sposób istnienia, ukazywać sposób życia kogoś, kto jest człowiekiem w pełnym znaczeniu tego słowa. Natomiast wspomniane wersety wskazują, czym jest śmierć. Oczywiście śmierć jest przeciwieństwem życia, ale tutaj podkreślony jest nie tylko wymiar biologiczny czy fizyczny (śmierć ciała), ale także wymiar wewnętrzny. W znaczeniu wewnętrznym ekspresją śmierci mogą być właśnie owe słowa z Psalmu: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? Czyli śmiercią jest brak obecności Boga / Absolutu / Wartości, brak zjednoczenia umysłu z tym, co doskonałe i nieograniczone. W przeżyciu człowiek może to wyrażać słowami, że został opuszczony, ale historia wygnania z raju pokazuje, że to on sam opuszcza raj, to on sam się oddziela od stanu szczęścia i błogości poprzez przekroczenie wyznaczonej mu miary. Być może do osób, które nie dążą do zjednoczenia umysłu z tym, co doskonałe, można by skierować słowa zapisane u Mateusza (23,27-28):

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości.

Czego może się spodziewać w momencie śmierci osoba, która nigdy nie myślała o swojej śmierci, która – za słowami Heraklita z Efezu – nie przebadała samej siebie, która nie zna siebie, a zatem nie zna swoich powinności i własnych ograniczeń? Jakie stany umysłu mogą się u niej pojawić? Czy to jest życie przepełnione godnością? Czy w momencie śmierci taka osoba ma szansę zachować godność?

A Śmierć stała tak blisko! Była im pisana. Ich życie przebiegało w cieniu Śmierci. Śmierć tańczyła nad ich głowami, mówiąc: „Samotny jesteś wobec mnie i nieobecny duchem, koniec twój wyznaczony zakreślę, może jeszcze jedna doba, jeden wschód słońca, jeden poranek, a może tylko jeden oddech” […] Pijany, kto na mnie nie czeka z godnością.

[Navis Nord, Wejście w ogień i zwierzyna łowna, Kraków 2018, s. 73-74]


Natomiast tekst Łukasza (23, 46) ukazuje, co to znaczy zachować godność w obliczu śmierci. Przytacza on następujące słowa Jezusa:

Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego.

Ten fragment – w przeciwieństwie do wersetów Mateusza i Marka – kładzie nacisk na przedmiot, z którym jednoczył się umysł Jezusa, na stan, który pozwolił zachować godność nawet w krytycznym momencie śmierci. Ewangelie – jako teksty edukacyjne – wyjaśniają, jak uczynić prawdopodobnym, by w momencie śmierci, wzorem Jezusa, być w stanie koncentrować się na Bogu / Wartości / Nieograniczoności. Jednym ze wskazań (Łk 9, 23-25) jest nauka umierania za życia:

Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?

Stracenie swojego życia to między innymi wyrzekanie się egoizmu, opróżnianie swojego umysłu z wszelkich destrukcyjnych przejawów ego, by stawać się zdolnym do zlania umysłu z doskonałym stanem. Ekspresją takiego stanu mogą być słowa Jezusa przytoczone przez Jana (10,30):

Ja i Ojciec jedno jesteśmy

A Ty jak często konfrontujesz się z tematem śmierci? Jak często podejmujesz refleksję nad tym, że umrzesz? Jak to wpływa na Twoje postępowanie? Czy uciekasz przed przyznaniem przed sobą samym, że czas mija?


Tekst jest fragmentem wykładu wygłoszonego w Wielki Piątek 2020 r. w czasie odosobnienia medytacyjnego Między mindfulness a medytacją wglądu.



Na koniec dzielę się sufickim wierszem…

⚛ Życie i śmierć ⚛


Gdy widzisz rozkład ciała,

nie myśl, że to śmierć.

Niewiedza natomiast

z pewnością przynosi śmierć duszy.

Dzięki poznaniu

każdy oddech

obdarza duszą życiem.

W niewiedzy,

każdy oddech

kruszy twą istotę.

[Mohaghghegh Ardabili Bidguli, Alchemia Miłości, Warszawa 2012, s. 16]



Wykorzystane materiały:

1. Biblia Tysiąclecia.

2. Alchemia Miłości, przeł. Błażej Gałkowski, Warszawa 2012.

3. Dawid, Porównanie Ewangelii, cz. 1 – śmierć Jezusa.

4. Navis Nord, Wejście w ogień i zwierzyna łowna, Kraków 2018.



#filozofia #filozofia_chrześcijańska #chrześcijaństwo #ciało #życie #Bóg #wartość #Ewangelia #interpretacja_tekstu #AlechemiaMiłości #WejściewOgieńiZwierzynaŁowna

0 wyświetlenia

Miejska Pustelniczka

filozofia - medytacja - rozwój osobisty

Uważasz treści na tym blogu za wartościowe? Doceniasz to, że nie wyświetlają się tu reklamy? Możesz wspomóc rozwój tego bloga symboliczną złotówką lub dowolną inną kwotą. Dziękuję. Szczegóły w zakładce wsparcie.

  • Czarny Instagram Ikona

©2019-2020 by Miejska Pustelniczka