• Urszula Opyrchał

100 rzeczy, które trzeba zrobić przed śmiercią

Kiedy byłam w liceum bardzo popularną techniką pracy z pragnieniami i realizacją siebie było spisanie stu rzeczy, które trzeba zrobić przed śmiercią. Realizacja tych stu rzeczy miała być oznaką tego, że żyje się pełnią życia, że osiąga się swoje cele i jest się coraz bardziej spełnionym człowiekiem. Mając szesnaście czy osiemnaście lat, usiadłam nad kartką i napisałam nie więcej niż dziesięć rzeczy od ręki. Do wieczora udało mi się osiągnąć wynik około dwudziestu pozycji. Ponieważ do stu pozycji brakowało wiele, poszukałam w internecie, co inni wpisywali do swoich list. Większość z tego, co pojawiało się na listach obcych mi osób dotyczyło podróży lub niecodziennych doświadczeń (np. skok na bandżi). Jednak większość z tych rzeczy… po prostu mnie nie interesowała.

Fot. Miejska Pustelniczka ©

Dalej więc szukałam inspiracji. Znalazłam wskazówki, by podzielić listę na różne działy, zawierające takie obszary życia jak podróżne, rzeczy materialne, relacje międzyludzkie, ekscytujące doświadczenia czy umiejętności, jakie chciałoby się posiadać. Nadal był problem, bo ekscytujące doświadczenia nigdy mnie nie pociągały i nie potrafiłam wymyślić nic, co mogłabym w tym dziale umieścić, rzeczy materialne uznawałam za pomocne wygody, które dobrze mieć, ale nie uważam ich za niezbędne do życia, a miejsc, które naprawdę chciałabym odwiedzić było niewiele. Zaczęłam się zastanawiać, czy może ze mną jest coś nie w porządku. Nie chodziło mi o to, że nie chciałabym zobaczyć Wielkie Muru Chińskiego czy piramidy Cheopsa, ale o to, że wcale nie uważałam, że są to rzeczy, które trzeba zrobić przed śmiercią. Może warto, ale nie trzeba.

Logicznie rzecz ujmując „trzeba” oznacza konieczność. Zatem te sto rzeczy wypisane jako cele do realizacji przed śmiercią powinny być z jakiegoś powodu konieczne. Nie mogłam uchwycić tego powodu – czy te rzeczy miały być niezbędne do osiągnięcia szczęścia? A może do czegoś innego? Czy naprawdę trzeba zobaczyć to czy tamto miejsce, by czuć się spełnionym? Czy naprawdę trzeba posiadać luksusowy samochód czy apartament, by uznać swoje życie za sensowne? Czy naprawdę przed śmiercią trzeba latać balonem, by być powiedzieć, że przeżyło się pełnię życia?

Ostatecznie nigdy nie ułożyłam swojej listy. Po wielu latach uświadomiłam sobie, że wypisanie stu rzeczy, które trzeba zrealizować przed śmiercią, często bazuje na chęci ekscytacji, silny przeżyć, stymulacji czy poszukiwania szczęścia w zewnętrznych formach. Stymulacja, zdobywanie i kolekcjonowanie doświadczeń mogą na chwilę dać poczucie zadowolenia, ale na pewno nie przyniosą trwałej satysfakcji. W związku z tym realizacja pragnień opartych na takich motywach nie jest konieczna do uzyskania szczęścia i spełnienia. Omawiając różne koncepcje dotyczące szczęścia, Navis Nord wskazuje, że opieranie się na ekscytacji i przeżyciach nie prowadzi do uzyskania stanu, który daje spełnienie, lecz raczej jest sposobem na ukrywanie wewnętrznej pustki lub poczucia bezsensu.

Często szukamy stanów, które są jak narkotyk, którymi możemy się sycić, które możemy przeżywać. Ale poza dużą ilością bezużytecznych emocji i dużą utratą energii nic z tego nie mamy. A pragnienie poszukiwania przeżyć, którymi można się sycić, jeśli jest podszyte żądzą, rozwija nienasycone pragnienie, którego nijak nie da się zaspokoić. Poszukiwanie emocji, którymi chcemy się napawać, przypomina obieranie cebuli: kiedy zdejmiemy wszystkie warstwy, pojawi się wewnętrzna pustka, wielkie nic. To doświadczenie pokaże nam, że pomimo wielu przeżyć nie żyliśmy naprawdę, nie podążaliśmy za znaczeniem i za tym, co jest dla nas ważne.

[Navis Nord, Medytacja i szczęśliwe stany umysłu: Metta, Kraków 2019, s. 14]


Co w takim razie robić, by uniknąć poczucia pustki mimo realizowania wyznaczonych celów? Warto zastanowić się i odnaleźć to, co nada życiu sens i zepnie w sensowny sposób poszczególne zadania, które się realizuje. Temat celu, który nadaje sens życiu człowieka, podjęłam, omawiając cele duchowe, które ujawniają, jakie wartości realizujemy w życiu i kim w związku z tym się stajemy (zob. więcej). Cel duchowy określa doskonały stan, do którego się zmierza. Określa także to, co powinno się w życiu realizować, aby ten stan zrealizować.

Można powiedzieć, że jeśli zależy nam na szczęściu, to bardzo ważną rzeczą, którą trzeba zrobić przed śmiercią, jest odnalezienie Wartości, która nada naszemu życiu sens, uchwycenie kontaktu z celem, który zdeterminuje nasze życie i stanie się kryterium do oceny konieczności lub braku konieczności podejmowania poszczególnych działań. Jeśli chcemy doświadczyć miłości, to musimy konsekwentnie podejmować działania, które powodują rozkwit miłości. Jeśli chcemy doświadczyć mądrości, musimy konsekwentnie pracować z własną niewiedzą. To cel duchowy – zwany inaczej Wartością – dookreśli, jakie zadania w kontekście naszego aktualnego stanu musimy sobie wyznaczyć, by ten cen zrealizować. I podążanie tą ścieżką na pewno nie przyniesie nam poczucia pustki i niespełnienia, nawet jeśli jej nie ukończymy przed śmiercią.

Jeżeli zatem mówimy o tym, co trzeba zrobić przed śmiercią, to zasadnym wydaje się ustanowienie jednego głównego zadania życiowego: odnaleźć to, co nadaje życiu prawdziwy sens i realizacja tego. Na tym jednym elemencie mogłaby się zakończyć nasza lista, ponieważ ten punkt zdeterminuje wszystkie pozostałe cele, zadania, marzenia i pragnienia. Jeśli jednak chcesz ułożyć pełną listę, to pamiętaj, by poszczególne zadania były spójne z nadrzędnym celem życiowym. Wtedy twoje życie ma szansę zmierzać w kierunku wewnętrznego stanu szczęścia.

Podsumowując:

Jeśli chcesz ułożyć swoją listę stu rzeczy, które trzeba zrobić przed śmiercią, zastanów się, jaka potrzeba i jaka wewnętrzna motywacja za tym stoi. Czy świadomie lub nieświadomie będzie to oparte na ekscytacji i generowaniu silnych przeżyć? Pamiętaj, że to wcześniej czy później sprowadzi to pustkę i frustrację. Aby tego uniknąć, układaj pomniejsze cele w taki sposób, by były one elementami składającymi się na realizację tego, co nadaje sens twojemu życiu. Nawet jeśli będzie to tylko kilka – a nie sto – spraw, jeśli będą one spójne z celem życiowym, to ich realizacja da duże większe szanse na finalne poczucie satysfakcji i spełnienia niż podążanie za listą, która być może nie jest spięta żadną istotną w twoim życiu wartością.

A Wy układaliście listę stu rzeczy, które trzeba zrobić przed śmiercią? Mieliście trudności czy było to dla Was łatwe? Czy lista pomogła Wam realizować cel życiowy, wartość nadającą życiu sens? Napiszcie w komentarzach.

Zachęcam do przeczytania:

1. Navis Nord, Medytacja i szczęśliwe stanu umysłu: Metta, Kraków 2019.

2. Navis Nord, Prosperity Training, Kraków 2015.

3. Navis Nord, Wartości i Cele, w: tenże, Sztuka Trzech Miłości, Kraków 2014, s. 151-163.

#cel #brak_celu #sens_życia #szczęście #wartość #życie #umysł #filozofia #Metta #ProsperityTraining #SztukaTrzechMiłości #ucieczka

Miejska Pustelniczka

filozofia - medytacja - rozwój osobisty

Uważasz treści na tym blogu za wartościowe? Doceniasz to, że nie wyświetlają się tu reklamy? Możesz wspomóc rozwój tego bloga symboliczną złotówką lub dowolną inną kwotą. Dziękuję. Szczegóły w zakładce wsparcie.

  • Czarny Instagram Ikona

©2019-2020 by Miejska Pustelniczka